Czego uczy nas sprawa Zondacrypto oraz regulacji rynku w Polsce ?

  • 2026.05.17, Przemysław Kudłacik

Sprawa ZondaCrypto

Obraz wygenerowany za pomocą MS Copilot

Co tu dużo mówić. Sprawa Zondacrypto stała się ostatnio jednym z głównych elementów repertuaru w ramach teatru politycznego odgrywanego w Polsce. Jest to szczególnie przykre, ponieważ w tej inscenizacji nie chodzi głównie o dobro obywateli, czy biznesu, ale o to kto komu mocniejszym argumentem przywali w mordę. Szkoda. Giełdy kryptowalut, od samego początku istnienia handlu w ramach technologii blockchain, powstawały, przekształcały się, a wiele z nich upadło z różnych powodów. Jednak pamiętajmy, iż stanowią one jedynie fragment całości. Tak na prawdę one są tylko trochę potrzebne i broń boże nie są fundamentem ekosystemu (choć bardzo chciałyby być). Spróbujmy popatrzeć na sprawę z góry i kolejny raz wyciągnijmy wnioski z tej historii. Zapraszam do artykułu.

Giełda, kantor, czyli punkty skupu i sprzedaży

Po pewnym czasie od powstania Bitcoin'a, coraz większa liczba osób chciała wejść w jego posiadanie. Choć nie był on jeszcze tak wiele warty jak dzisiaj, to pewne osoby uwierzyły w sens takiego systemu. Sens podsycony światowym kryzysem finansowym z 2009 roku. Na początku Bitcoina można było albo "wykopać" samodzielnie (tak, kiedyś dało się to zrobić na swoim prywatnym komputerze, bez koparki czy nawet silnej karty graficznej) lub otrzymać transferem na swój portfel od kogoś innego. Jednak gdy zainteresowanie rosło, zaczęły powstawać podmioty pośredniczące w tym procesie. Były nimi pierwsze kantory kryptowalutowe, a później giełdy. Od tego momentu każdy, niekoniecznie osoba posiadająca dostęp do dużej mocy obliczeniowej, mogła zdobyć aktywa cyfrowe zwyczajnie je kupując, wykorzystując standardowe płatności internetowe (karta płatnicza, przelew ...). No i się zaczęło.

Świat przestępczy

Czy z kryptowalut korzysta świat przestepczy? Może zadajmy inne pytanie. A czy świat przestępczy wykorzystuje pieniądze fiducjarne (zwykłe waluty)? Czy świat przestępczy korzysta z klasycznej bankowości? Czy świat przestępczy wykorzystuje inne wynalazki współczesnego świata finansów i technologii?

Tak. Gdy powstało rozwiązanie, które pozwalało sprawnie przekazać wartość w sposób wysokoanonimowy na dowolne odległości to zainteresowali się nim również przestępcy. Stąd stosunkowo szybko, gdy technologia nie była tak spopularyzowana jak dzisiaj (choć nadal jest raczej niszowa) świat zaczął nakładać podstawowe wymogi na punkty skupu i sprzedaży cyfrowych aktywów jak procedury AML (przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy, ang. Anti Money Loundering) oraz KYC (poznaj swojego klienta, ang. Know Your Customer). Zbanowano również projekty oferujące 100% anonimowość.

Nie było to zaskakujące, gdyż już w latach 90-tych internetowa platforma E-gold, pozwalająca handlować porcjami złota i srebra online, zderzyła się z tym problemem prawie dwie dekady wcześniej. Nie oferowała ona na początku rzetelnej weryfikacji użytkowników i ... zaczęli z niej korzystać przestępcy. Dalej, użytkownicy platformy stali się celem ataków phishingowych w celu zdalnego uzyskania dostępu do ich środków - coś co znamy dziś już z szeroko dostępnej bankowości elektronicznej.

Prężnie rozwijające się punkty sprzedaży aktywów cyfrowych, coraz większe giełdy, stały się również interesującym biznesem w celu inwestowania swoich środków - tak, przestępcy również inwestują w legalny biznes. Stety-niestety takie sytuacje są na porządku dziennym we współczesnym świecie. Nie chcę tego oceniać, natomiast pozwolę sobie tylko zwrócić uwagę na przykład istotnych kontrowersji wokół fintech'u Revolut. Natomiast w kontekście wymogów AML oraz KYC globalne wykorzystanie giełd i kantorów, szczególnie w krajach rozwiniętych, znacząco ograniczyło proceder transferu "lewych" środków. 

Nie chcę nikogo tłumaczyć. Zupełny brak regulacji spowodował, że na początku dla świata przestępczego wirtualne waluty były ciekawym rozwiązaniem. Niektórzy z niego korzystali. Dalej, podmioty oferujące pośrednictwo w zakupach cyfrowych tokenów, jak kantory i giełdy, albo wcale lub nierzetelnie weryfikowały swoich klientów - miały z nich pieniądze, a ich pochodzenie schodziło na drugi plan. 

Czy rzeczywiście nie mieliśmy(mamy) żadnych regulacji?

Nigdy w historii współczesnej prawo nie wykuwało się w "dwa dni". Najpierw ludzie wymyślają pewne technologie (Internet, sztuczną inteligencję, kryptowaluty ...), które rozwiązują wiele problemów, oferują udogodnienia, niosą postęp. Jednak z każdym wynalazkiem i rozwiązaniem powstają nowe wyzwania, które wcześniej nie istniały. Należy je mądrze przeanalizować i ostatecznie uregulować, jednak tak, aby bardziej służyły społeczeństwu niż szkodziły. Z reguły jest to proces dość znacząco rozłożony w czasie i postępujący.

W Unii Europejskiej, a zarazem w Polsce, wymogi AML oraz KYC dla podmiotów oferujących handel aktywami cyfrowymi narzucono nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy w 2021 roku. Zatem również i Zondacrypto musiała rzetelnie weryfikować klientów korzystających z jej platformy. Zakładanie konta w tego typu firmach wiąże się już od lat z koniecznością przekazania zdjęcia dowodu tożsamości, weryfikacją ze zdjęciem online oraz uwierzytelnieniem adresu zamieszkania (np. ostatni rachunek za wodę, czy prąd). Firmy które nie dopełniły tych obowiązków upadły wcześniej (jak polska giełda Tokeneo w 2021 roku), gdy m.in. trafiając na listę ostrzeżeń KNF straciły dostęp do usług klasycznej bankowości. Służby już wtedy miały jak widać dość skuteczne narzędzia do zatrzymywania podejrzanych działalności.

Inną kwestią, tym razem podatkową, jest konieczność deklarowania zakupu i zbycia aktywów cyfrowych w PIT-38 od 2019 roku. To kolejna bardzo istotna regulacja, która dotyczy już każdego inwestującego na tym rynku. Zatem już od kilku lat zyski z tego źródła należy rozliczać zgodnie z podatkiem od zysków kapitałowych w wartości 19% (tzw. podatek Belki).

Ostateczne prawo regulujące rynki cyfrowe w UE

Parlament Europejski uchwalił ostateczne regulacje dla branży aktywów cyfrowych w 2023 roku, za pomocą tzw. aktu MICA (ang. Markets In Crypto Assets). Znajdują się w nim definicje aktywów, wymogi stawiane emitentom oraz pośrednikom, a także kwestie ochrony konsumentów. Zatem Polska nie musi już żadnych regulacji sama wymyślać. Są one naprawdę sensownie przygotowane. Aby mogły skutecznie wejść w życie w Państwach członkowskich, muszą one TYLKO wprowadzić własne przepisy implementujące. Powinny się w nich znaleźć głównie trzy rzeczy: wskazanie instytucji odpowiedzialnej za nadzór (u nas naturalnie będzie to KNF), określić poziom opłat oraz poziom kar za nieprzestrzeganie prawa.

Bardzo proszę teraz wszystkich, aby zatrzymali się na moment i zerknęli na pewne statystyki. Zobaczmy jak objętość aktów prawnych implementujących MICA (gotowe regulacje) wygląda w różnych krajach EU (źródło):

  • Słowacja i Węgry (7 stron), Łotwa (5 stron), Czechy (11 stron).
  • Litwa (23 strony), Włochy (ok. 50 stron), Francja (48 stron)
  • Hiszpania (216 stron) czy Polska (ponad 100 stron - szczegóły zależne od projektu)

Bardzo istotne są również koszty. Przykładowo Czechy oferują najniższy koszt wniosku (ok 800 EUR) oraz BRAK COROCZNYCH OPŁAT ZA ZARZĄDZANIE.

Teraz postawmy się w sytuacji przedsiębiorcy, który chce prowadzić działalność oferującą pośrednictwo w zakupie/sprzedaży aktywów cyfrowych w Unii. Ze względu na paszportowanie, uzyskanie licencji w jednym kraju spowoduje automatyczną zgodę na prowadzenie działalności w pozostałych krajach wspólnoty. Nie trzeba być geniuszem biznesu aby stwierdzić, iż np. Czechy zmierzają w kierunku stania się hubem dla branży w Europie, natomiast kraje stawiające poprzeczkę znacznie wyżej względem już dość restrykcyjnego MICA, będą się siedzib tej branży pozbywać. Tak sobie głośno myślę. A może właśnie niektórym krajom o to chodzi? Pozostawię to bez komentarza.

Pomijając ten cały cyrk i przepychanki, które dzieją się na naszej scenie politycznej, ostateczne prawo implementujące MICA musi zostać przyjęte. Nie ma innego wyjścia. Polska jednak idzie drogą odstraszania branży od zlokalizowania siedzib w naszym kraju, a i tak podmioty które zarejestrują się u sąsiadów będą świadczyły usługi Polakom. W razie problemów, które zapewne prędzej czy później nastąpią, nasze służby będą musiały się kontaktować ze służbami w Czechach, Niemczech, czy Francji. Taka jest konsekwencja, bez względu na to jak konieczność wprowadzenia złego prawa (względem sąsiadów) argumentują nasi politycy. Przykre.

Nie pierwsza Zondacrypto, nie ostatnia

Zonda upadła. Skończyły się jej pieniądze. Straciła płynność. Nie ma co do tego żadnej wątpliwości. Dla poszkodowanych, którzy utracili swoje środki nie ma to większego znaczenia, jakie kontrowersje leżały u podstaw jej powstania. Czy brak regulacji był tego powodem? Zapewne rzetelne audyty, które dzisiaj narzuca MICA, zminimalizują ryzyko w przyszłości. Wniosek dla wszystkich jest jeden: "Nie twoje klucze, nie twoje krypto". To sentencja powtarzana przy każdym upadku giełdy lub innej instytucji pośredniczącej od kilkunastu lat!. To fundament funkcjonowania i obcowania z technologią blockchain. Giełdy scentralizowane stanowią jedynie platformę sprzedażową. Nie było do tej pory prawa zabraniającego mieszania środków własnych podmiotu ze środkami klientów. Dlatego upadła giełda FTX (kilka lat temu druga giełda na świecie!!!), dlatego upadła Zonda, a klienci pozostali jedynie z roszczeniami. Ryzyko jest tym większe im mniejszy jest podmiot, a Zonda była podmiotem raczej lokalnym.

Z jednej strony trochę żałuję, że firmie z polskimi korzeniami się nie udało. Patrząc na szemrane powiązania i pewną "wolną amerykankę" trudno z tej perspektywy być zaskoczonym. Niech zatem kantory czy giełdy pozostaną jedynie punktami nabycia/zbycia pewnej porcji środków. Po zakupie natomiast transferujmy jak najszybciej cyfrowe aktywa na własne portfele.

Osobiście uważam, że to tylko kwestia czasu, gdy najpierw tokeny największych projektów, później bardziej niszowych, będą dostępne w klasycznych bankach, lub im równym pod kątem bezpieczeństwa podmiotach. Niestety wiele osób do dziś traktowało Zondę i inne giełdy jak silne instytucje. To najwyraźniej jeszcze nie ten czas.

Kolejna giełda upadła, jednak technologia jest od niej zupełnie niezależna. W USA, Indiach, czy dla ludzi w krajach globalnego południa, to nie ma żadnego znaczenia. Firmy opierają na technologii łańcucha bloków coraz więcej usług. Coraz więcej ludzi na świecie wykorzystuje swoje portfele do codziennych rozliczeń. A takie sytuacje są jedynie potknięciem na drodze do przodu. Wstańmy, otrzepmy się i pójdźmy dalej.

Niech blockchain będzie z Tobą.

 

Napisał: Przemysław Kudłacik

 

Jak bezpiecznie inwestować w kryptowaluty?

Wyrażona tu opinia nie stanowi porady inwestycyjnej - jest podana wyłącznie w celach informacyjnych. Każda inwestycja i każdy handel kryptoaktywami wiąże się z ryzykiem, więc zawsze należy przeprowadzić własne rozeznanie przed podjęciem decyzji. Nigdy nie inwestuj w kryptowaluty pieniędzy, na których utratę nie możesz sobie pozwolić.